# Przedszkole na Słonecznej — odcinek 4: Hania, która wszystko wie
*Słuchowisko na dobranoc, 3–7 lat. Czas czytania ok. 11 minut (ok. 1 400 słów). Lektor: ciepło, w scenie teatru trochę żywiej, na końcu wolno. Dźwięki w tle: sala przedszkolna, szelest papierowych koron, oklaski.*
*© Plan na Szkołę / BEZPIECZNE DANE Sp. z o.o. — tekst własny.*

---

Dobry wieczór. Tu Przedszkole na Słonecznej. Dziś opowiem ci o Hani. Hania ma sześć lat, chodzi do zerówki i wie bardzo dużo. Naprawdę dużo. Tylko że dziś dowiedziała się czegoś, czego nie wiedziała.

Hania wiedziała, ile nóg ma pająk. Osiem. Wiedziała, że żyrafa ma fioletowy język i że po lecie jest jesień, a nie od razu zima. Wiedziała, gdzie leżą nożyczki, kiedy wolno wyjść na dwór i kto wczoraj nie umył rąk. Kiedy pani Marta zadawała pytanie, ręka Hani była w górze, zanim pani skończyła mówić.

— Wiem, wiem, wiem! — wołała Hania.

I zwykle wiedziała. To był problem. Bo kiedy ktoś wie wszystko, inni przestają próbować.

W poniedziałek pani Marta przyniosła do sali wielkie pudło.
— Biedronki i Motylki, w piątek robimy teatr. Przedstawienie dla rodziców. „Rzepka".
— Wiem! — zawołała Hania. — Dziadek sadzi rzepkę, potem ciągnie, a ona nie chce wyjść, i woła babcię, i wnuczka, i psa, i kota, i…
— Haniu — powiedziała pani Marta łagodnie. — Zostaw trochę dla innych.
Hania zamknęła buzię. Ale w środku dalej mówiła.

W pudle były korony z papieru, chusta dla babci, wąsy dla dziadka, uszy dla psa i kota, i coś, co wyglądało jak wielka zielona piłka z ogonkiem. Rzepka.

— Kto chce być rzepką? — spytała pani Marta.
Nikt nie podniósł ręki. Rzepka nie mówi. Rzepka tylko siedzi.
— Ja mogę być dziadkiem — powiedziała Hania. — Dziadek mówi najwięcej.
— Zosiu, a ty?
Zosia, która była cicha jak mysz pod miotłą, szepnęła:
— Ja… mogę być rzepką.

I tak Hania została dziadkiem. Antek psem, bo umiał szczekać najgłośniej. Franio kotem — małym, ale za to bardzo puszystym. A Zosia rzepką.

Próby zaczęły się we wtorek. I już we wtorek Hania wiedziała, jak wszystko ma być.
— Antek, pies nie szczeka tak. Pies szczeka: hau, hau, a nie: wrrr.
— Ale mój pies u babci robi wrrr.
— To nie jest twój pies. To jest pies z „Rzepki".
— Franiu, kot ma iść na czterech nogach.
— Ja nie umiem na czterech. Mam kolano.
— Zosia, rzepka nie może się ruszać!
Zosia zamarła. Siedziała pod zieloną piłką i nie ruszała się już wcale, nawet kiedy swędział ją nos.

Pani Marta patrzyła na to i nic nie mówiła. Pani Marta czasem czekała. To była jej tajemnica: czekać, aż dzieci same coś zobaczą.

W środę Antek powiedział, że nie chce być psem. W czwartek Franio płakał, bo Hania powiedziała, że kot nie ma prawa mieć kolana. A Zosia… Zosia nic nie powiedziała, tylko w czasie próby, kiedy dziadek, babcia, wnuczka, pies i kot ciągnęli rzepkę, nie wyszła z ziemi.

— Zosia! — syknęła Hania. — Teraz masz wyjść!
— Ale mówiłaś, że rzepka się nie rusza — odpowiedziała Zosia spod piłki.

I wtedy wszyscy się roześmiali. Wszyscy oprócz Hani. Bo Hania poczuła w policzkach coś gorącego. To był wstyd. Wstyd jest jak gorąca herbata: nie widać go, ale parzy.

Wieczorem Hania nie chciała jeść kolacji.
— Nikt mnie nie słucha — powiedziała do mamy. — Mówię im, jak ma być, a oni robią źle.
Mama pomyślała chwilę.
— A ty ich słuchasz?
— Po co? Przecież ja wiem.
— Wiesz, jak szczeka pies Antka?
— Nie…
— A wiesz, dlaczego Franio nie może chodzić na czterech nogach?
Hania wiedziała. Franio przewrócił się w zeszłym tygodniu na placu zabaw. Miał plaster na kolanie. Wielki, z dinozaurem.
— A wiesz, co czuje Zosia, jak siedzi pod tą piłką i nikt jej nic nie mówi oprócz „nie ruszaj się"?
Tego Hania nie wiedziała. I to było dziwne uczucie: nie wiedzieć.

W piątek rano Hania przyszła do przedszkola wcześniej. Usiadła obok Zosi w szatni.
— Zosia. Jak chcesz być rzepką?
Zosia spojrzała na nią zdziwiona. Nikt jej jeszcze nie pytał, jak chce.
— Chciałabym… — powiedziała cicho — żeby rzepka na końcu podskoczyła. Jak wyjdzie z ziemi. Żeby było wesoło.
— Dobrze — powiedziała Hania. I to było wszystko, co powiedziała. Nie dodała: ale rzepki nie skaczą. Choć bardzo chciała.

Potem podeszła do Antka.
— Pokaż, jak szczeka twój pies u babci.
— Wrrrr… hau! — pokazał Antek. — Najpierw warczy, a potem szczeka. Bo jest stary i musi się rozgrzać.
Hania się roześmiała. Tego też nie wiedziała.

A Franiowi powiedziała:
— Kot może iść na dwóch nogach. Będzie taki kot, co się nauczył chodzić jak człowiek. To będzie bardzo mądry kot.
Franio rozpromienił się jak lampka.

Przedstawienie było o czwartej. Rodzice siedzieli na małych krzesełkach i mieli kolana pod brodą. Dziadek Hania zasadził rzepkę. Rzepka Zosia urosła — powolutku, bardzo powolutku, aż z zielonej piłki wystawały tylko oczy. Dziadek ciągnął. Babcia ciągnęła. Wnuczka ciągnęła. Pies Antek najpierw warknął, potem szczeknął — i rodzice się roześmiali. Kot Franio przyszedł na dwóch nogach, bardzo dostojnie, i wszyscy bili brawo.

A na końcu, kiedy rzepka wyszła z ziemi, Zosia podskoczyła. Wysoko. Zielona piłka poleciała w górę, a spod niej wyjrzała Zosia, uśmiechnięta od ucha do ucha.

Oklaski były takie, że pani Marta musiała zamknąć okno, żeby nie przestraszyć gołębi.

Po przedstawieniu tata Hani powiedział:
— Świetny dziadek. Ale wiesz, co było najlepsze?
— Co?
— Że każdy był inny. Pies, który warczy. Kot na dwóch nogach. Rzepka, która skacze. Kto to wymyślił?
Hania chciała powiedzieć: ja. Ale to nie była prawda.
— Oni — powiedziała. — Ja tylko posłuchałam.

Tata popatrzył na nią tak, jak się patrzy na kogoś, kto właśnie urósł.

Wieczorem, w łóżku, Hania myślała o tym, ile jest rzeczy, których nie wie. Jak szczekają wszystkie psy świata. Co czuje rzepka. Co jest w głowie Frania, kiedy patrzy na swój plaster z dinozaurem. Było tego tak dużo, że aż się uśmiechnęła. Bo to znaczyło, że jutro można się dowiedzieć czegoś nowego. Wystarczy zapytać. I posłuchać.

---

**Trzy pytania na dobranoc:**
1. Dlaczego Antek, Franio i Zosia nie chcieli robić tego, co mówiła Hania?
2. Co Hania zrobiła inaczej w piątek rano?
3. Jest coś, czego nie wiesz o kimś z Twojej grupy albo rodziny? O co możesz zapytać jutro?

A teraz oczy się zamykają. Korony leżą w pudle. Rzepka śpi w ziemi. Hania śpi. Dobranoc.

*Koniec odcinka 4.*
